Start arrow Hobby dla Pań arrow Blog robótkowy arrow Październik 2008.
Październik 2008. Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Iza   
07.10.2008.

Październik 2008  

 

 

07.10.2008

 

          Witam po chwilowej nieobecności spowodowanej wyjazdem na wypoczynek w okolice Walencji.  Mam się z Wami czym podzielić – wiadomościami przede wszystkim. Trochę się tego nazbierało i postaram się Wam to jak najszybciej opisać i odpisać na maile. Na pewno był to wypoczynek połączony ze zwiedzaniem. Pogoda była zmienna ale humory nam dopisywały. Dziś pokaże Wam co ze sobą przywiozłam.

 

          Pierwsza „pamiątka” to drewniana jaszczurka. Są one bardzo popularnym gadżetem do kupienia w Hiszpanii, w różnej formie. Ciekawie wyglądała jako żeliwna kołatka do drzwi ale ta kolorowa jaszczurka od razu wpadła w oko mojemu mężowi (cena też). Wisi sobie w naszej sypialni na wprost nas.

 

Image
Jaszcurka wykonana z drewna - 12 Euro.

 

          Kolejne rzeczy są dla mnie wprost wspaniałe. Dla MNIE ponieważ mój mąż tak jak chyba większość facetów nie wykazuje większego zainteresowania robótkami ręcznymi. Czasami wręcz denerwuje go moja mania oglądania kolejnego sklepu z „tymi samymi rzeczami”. Nie ma niestety racji w kolejnym sklepie nie mają tych samych rzeczy tylko podobne a czasami i inne.

 

Image
Serwetki wykonane techniką frywolitki łaczonej szydełkiem.

 

          Dużą serwetkę kupiłam z myślą o mojej ławie. Najpierw zobaczyłam ją w kolorze kremowym (takim samym jak poduszeczka na zdjęciu). Po dogłębnym obejrzeniu sklepu z pamiątkami natknęłam się na białą. Rozmiarowo pasuje do mojej ławy. Będzie ładnie wyglądała na jakimś kolorowym podkładzie. Ten czerwony materiał położyłam tylko po to by zrobić zdjęcie i szybko Wam pokazać zakupy. Serwetka ma następujące wymiary:

- długość 108 cm

- szerokość 41 cm

Cena też mnie zaskoczyła (podałam ją pod zdjęciem) za takie pieniądze chyba nie chciałoby mi się jej robić na sprzedaż. Tyle pracy i przecież cena sklepowa jest ceną finalną (co najmniej dwóch pośredników po drodze). Aż pachnie mi to chińszczyzną a przecież to ręczny wyrób.

 

 

Image
Zbliżenie dużej serwtki - cena uwaga 9 euro.

 

Jak już kupiłam dużą serwetkę to pomyślałam że dokupię małe. W większości sklepów białych nie mieli. Moja wędrówka od sklepu do sklepu okazała się na samym końcu poszukiwań owocna. Białe serwetki o średnicy 10 cm. będę miała do kompletu. Co prawda nie mają idealnego wzoru co duża serwetka ale jak dla mnie ważniejsze było to że zakupiłam je.

 

Image
Małe serwetki - cena 0,70 Euro za sztukę.

 

          W trakcie poszukiwań małych serwetek „o oko wpadła mi” poduszeczka wykonana też tą samą techniką. Dla urozmaicenia dokonanych zakupów tym razem kupiłam kremową.

 

Image
Kremowa poduszeczka. Z tyłu ma wszyty mały zameczek. Cena 2,75 Euro.

 

          To tyle na dziś. Pamiątki te zakupiliśmy w miasteczku Guadalpe. Slogan „Reklama dźwignią handlu” tutaj zaowocowała. W jednym z przewodników wydanym w języku angielskim wyczytaliśmy, iż jest to najpopularniejsze miejsce po Madryckim muzeum Prado, odwiedzanym przez turystów. Szacunkowo przybywa tam 2 miliony turystów. Pobyt w tym miasteczku opisze dla Was innym razem. Dodam tylko że każda z Was która tutaj zagląda na pewno była by szczęśliwa w tym miejscu i dzis żałuję że nie kupiłam tego typu wyrobów więcej. Były by swietnym prezentem.

 

Komentarz:

Ja ma sobą mam też serwetki richelieu, haft płaski i xxxxx.
Miałam wiele lat przerwy od haftowania,

bo do szycia i napraw odzieży  to zawsze się coś znalazło,

 ale odkąd jestem na Forum „Gazety” wciągnęło mnie ponownie.

Bardzo się z tego cieszę, bo znów mam wiele z tego satysfakcji.

Tyle, że to, co do tej pory wyhaftowałam to były podarunki.

Teraz np. haftowałam misia Forever Friends aż trzy tygodnie. 

Wczoraj jeździłam za passe portou,

 a dziś mnie zmogło jakieś przeziębienie.

Pozdrowienia z deszczowej W-wy.

Grażyna

 

 

 Jeśli czytałaś parę słów o mnie to wiesz,

 ze ja tez miałam okres stagnacji robotkowej a

 początek mamy chyba taki sam

- haft plaski, richelieu oraz XXX.

Takie hobby (wyszywanie) niestety porucz kasy,

 pożera również sporo czasu.

  Chyba tak powinno wyglądać poznawanie tajników wyszywania.

Trzeba przejść najpierw inne rodzaje haftów 

by dojść do krzyżyków a nie odwrotnie

 gdyż można się zniechęcić.

Pozdrawiam już też jesiennie Iza.

 

 

Witam serdecznie.
  Od wielu lat zajmuje sie projektowaniem

 i wykonawstwem kartek okolicznościowych 

i innych wyrobów. Chętnie służę radami.
  http://moje-pasje.cms4people.de/ 

 To strona z niektórymi moim pracami. 

Zapraszam.
  Pozdrawiam Jolanta Swoboda

 

 

Dziękuję za odwiedziny mojej strony.

Obejrzałam Pani kartki i są śliczne.

U mnie niestety kartki leżą odłogiem. 

 Haftowanie ostatnio mnie wciągnęło.

Pozdrawiam Iza.

 

09.10.2008 

 

Ostatni numer Lineas i puntos który,  zakupiłam trochę mnie rozczarował. Typowy chwyt reklamowy na okładce skusił mnie do zakupu bez oglądania zawartości. Zapowiedzi okładkowe wskazują na tematykę świąteczną. Owszem wewnątrz gazetki znajdują się wspomniane wzory świąteczne ale jest ich kilka i nie są to wzory powalające na kolana.  Podczas skanowania dla Pań które, do mnie napisały z prośbą o wzory doszłam do wniosku, że niestety wydruk schematów w tej gazecie nie jest najlepszej jakości - kiepski papier, kolory bardzo jasne i grafika nie najlepsza. Zastanawiam się czy nadal będę kupować tę gazetę.  Poniżej okładka ostatniego numeru. Szczegóły gazetki w dziale gazetki jakie posiadam – wybrałam tylko parę zdjęć prac które, są najładniejsze według mnie. Pominęłam robótki szydełkowe, druty i przepisy. Większość zaglądającyh do mnie osób zainteresowana jest przecież krzyżykami. Dla wszystkich chętnych wyszywających organizuję zabawę. Szczegóły już jutro.

 

Image
Lineas i puntos.
 

 

 

10.10.2008

 

Witamy wszystkich i zapraszam do wspólnej zabawy.

Zabawa jaką postanowiłam zorganizować to Haftowany Secret Pal.  Polega on na obdarowaniu się. Przygotowujesz prezent – paczuszkę z ekscytującą zawartością dla osoby, która przypadnie ci w drodze losowania. Zabawa ta została zapoczątkowana za granicą kilka lat temu. W Polsce prekursorkami są dziewczyny z forum "Gazety" dział robótki na drutach.
Szczegóły tej zabawy znajdziesz tutaj. Proszę o, przeczytanie wszystkich artykułów związanych z ta zabawą.  

 

 

 

 

ZAPRASZAM

 

 

 

 

Image
.....

 

 

 

12.10.2008.

 

Podczas naszego wyjazdu mieliśmy różną pogodę. Było słońce i deszcz. Podczas deszczowych dni oczywiście nie obyło się bez wyszywania. Tak na wszelki wypadek wzięłam ze sobą robótki, które chciałam dokończyć oraz materiały do wyszycia literek z serii  „Princess alphabet” DIM 6973 (w sklepie 1-2-3 stitch cena za zestaw 5x5 cali wynosi 7,69 dolarów). Kawałek kremowej kanwy firmy Zweigart wycięłam i wykratkowałam na dwie literki N oraz O. O oczywiście dla mojej córki , N natomiast dla córki koleżanki.

 

Image
Materiały przygotowane do wyszycia literek.

 

Zabrałam mulinę podaną w opisie (jej zamiennik gdyż wzory wyszyte powinny być nićmi Dimensions) oraz cos do nich zbliżonego z Ariadny. Na miejscu dokonałam próby wyszycia różowych kolorów gdyż pierwotnie różowy DMC wydawała się jakiś dziwny ale po wyszyciu kilku krzyżyków DMC wygrało. Zobaczcie sami próbki.

 

Image
Pierwsza od góry do mulina DMC, poniżej pozostałe trzy to Ariadna.

 

          Literki udało mi się szybko wyszyć i zaczęłam wykańczać je back stitchem i tu znów cos mi nie pasowało. Postanowiłam je odłożyć i sprawdzić po powrocie do domu co może być z nimi nie tak.  

 

 

Image
Literki N i O.

 

         Następna praca jaką udało mi się dokończyć to kolejna damulka. Tym razem to brązowa Salome.

 

Image
Początek pracy.

 

Zmieniłam jednak trochę układ we włosach tak aby by wyglądał na wstążkę. 

 

Image
Ponad połowa pracy.

 

Image
Salome.

 

Po powrocie do domu sprawdziłam opis (tak to jest jak się nie dokładnie czyta opisy). Back stitch'e przy literkach powinny być wyszyte podwójną nitką a ozdobne zawiaski przy nich 6 nitkami czyli całym pasemkiem muliny. Literki wykorzystam na poduszkę i torebkę. Narazie czekają na dokończenie (tak ogólnie to nie lubię wykończać obrazek back stitchem).

 

15.10.2008 

 

          Przygotowałam na dziś krótki artykuł o pasmanteriach, które miałam okazję  zobaczyć  w Walencji. Wiem, wiem obiecałam Madryckie. Też będą. Muszę dorobić kilka zdjęć. Miłej lektury - dział Galeria moich prac i inne ciekawostki. Ja tymczasem z samego rana wyruszam do Madrytu.

 

Image
Wystawa stoiska.

 

 

 16.10.2008       

 

              Dziś dużo będzie we wpisie. To co  mi się przydarzyło wczoraj chyba nigdy w życiu jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam. Wstałam rano i nie mogłam się zorientować jaki mamy dzień. Wiem, że środa ale który, to z kolei październik. Zaczęłam szukać w Internecie. Otworzyłam stronę Onetu a tam na pierwszej mojej stronie nie ma żadnej daty. Przecież była. Szukam dalej - Interia, Wirtualna polska nadal nic…... I myślę sobie o co tu chodzi ? W którym wymiarze żyję ? Może w Matrixie ? Dałam sobie spokój uznałam, że jest 14. Napisałam artykuły wkleiłam daty w jednym 15 w innym 14 październik 2008. Następnie pojechałam do Madrytu dorobić parę zdjęć do mojego artykułu. Jestem na Plaza del Sol (główny punkt miasta i Hiszpanii – znajduje się tam punkt 0) chcę wyciągnąć aparat z torebki a tam go nie ma. Więc chcę dzwonić do męża telefonu komórkowego też nie ma. Horror czy co ? W ciągu minuty wszystko jakby płynęło i nagle coś przeskoczyło. Pomyślałam pójdę choć do pasmanterii pooglądam sobie i może na otuchę kupię sobie coś i będzie ok. Kupiłam sobie gazetkę w kiosku i wróciłam do domu. Jak się okazało wszystko na szczęście zostało w domu na stole przygotowane do zabrania. Rano przed wyjściem z domu nie włożyłam rzeczy leżących obok torby. W ciągu dnia próbowała dodzwonić się do mnie koleżanka z prośbą o pomoc,  bo właśnie jej samochód padł a dokładnie akumulator. Sama nie da rady po kilka dni wcześniej połamała żebra (jak się dowiedziała bóle mogą być odczuwalne do 3 miesięcy). Jej mąż właśnie jest na poligonie a w domu jeszcze 2 letnia córka – jednym słowem Meksyk. W końcu jej mąż skontaktował się z moim i mój Hero pojechał na odsiecz czyli na pomoc.  Może  dla Was to nic nadzwyczajnego ale do pewnego momentu czułam się naprawdę nie pewnie a przypadki te miały miejsce w dniu imienin mojej Mamy. 

                Gazetka którą zakupiłam Labores de Ana nr 158  zawiera wzory jesienne, Halloween i inne. W sam raz na tę porę roku. Co się w niej znajduje zobaczyć możecie w dziale gazetki jakie posiadam.  

 

 

Image
Okładka - Labores de Ana 158
 

 

              Na koniec dzisiejszych wywodów pokaże Wam moją robótkę, którą wyszywam wg wzoru z Susanny. Coś mi w niej nie pasuje no ale tak to jest jak się nie ma oryginalnej gazety.  

 

 

Image
Alfabet z kwiatami.

 

 

  19.10.2008 

 

Wzory Pań stylizowanych obrazami A. Muchy znajdują się w najnowszym numerze hiszpańskiego numeru Cuadernos nr 49 – takie same znajdują się w numerze 206 Cross Stitcher z  Wielkiej Brytanii. Obejrzałam Cuadernos wewnątrz - znajdują się 4 obrazy-wzory tego artysty. Mnie się nie spodobały.

 

 

 

Image
Cuadernos 49
Image
Cross Stitcher 206

 

 

 

Jestem pod wrażeniem obrazu A.Muchy który wyhaftowała i pokazała w swoim blogu Szmatki i niteczki http://aisiek.blog.onet.pl/

 W tej samej firmie (która oferuje pismo Cuadernos i inne) oferują zestawy do wyszycia. Pewne ozdoby świąteczne wydają mi się znajome – Kram z robótkami.

 

20.10.2008          

 

        

           Tak się dziś zastanawiam przy okazji dokonanego kolejnego robótkowego zakupu, czy istnieją granice kiedy przestaje się kupować rzeczy związane ze swoim  Hobby? Pierwsze co przychodzi mi na myśl to choroba lub absolutny brak pieniędzy (absolutny ponieważ nawet przy niskich zarobkach dla maniaka parę groszy da się odłożyć by kupić coś małego a bardzo przydatnego lub cieszącego). Nie mam innych pomysłów co jeszcze może stać na przeszkodzie, aby zaprzestać kupować hobbystyczne akcesoria. Może macie inne spostrzeżenia ? Napiszcie.

          Mój dzisiejszy zakup to „kufetek” skrzynka na przybory do wyszywania. Poniedziałkowa oferta promocyjna Lidla jest naprawdę promocyjna. Kuferek pokazany poniżej na zdjęciu (bez zawartości) kosztował 8,99 Euro. No i bardzo miło rozpoczął się kolejny tydzień.

 

Image
Kuferek - skrzynia.
 

         

        Przez weekend dokończyłam pierwszy obrazek z Susanny. Brakowało w nim paru drobiazgów i back stitch’y.

 

Image
Obrazek ukończony.

 

 23.10.2008 

 

Skrzyneczka zakupiona w poniedziałek już oczywiście jest zapakowana i nie spodziewałam się, że jest taka duża. Owszem widziałam jej rozmiary podane w ulotce promocyjnej ale rzeczywistość pokazała jej faktyczne oblicze (gabaryty). Jest  pojemna i spełnia moje oczekiwania jakie miałam odnośnie jej. Chodziło mi przede wszystkim o taką która pomieściłaby moje ołówki, kredki i pisaki do rysowania na materiale, które w moim poprzednim przyborniku się nie mieściły (inne akcesoria oczywiście też). Poprzednie pudełko kupiłam u sklepie z artykułami chińskiej produkcji za ok 1,5 Euro. W Hiszpanii w każdej miejscowosci znajduje się taki sklep (noszą one rózne nazwy) i są tak charakterystyczne, iż każdy na pierwszy rzut oka rozpozna taki sklep. Dla mnie jest to namacalny dowód jak chińskie towary zalewają Europę.

 

 

Image
Z lewej skrzynka , z prawej pudełko.

 

Zaczęłam wyszywać drugi obrazek z Susanny.  Teraz na moim tamborku znajduje się widok z dużym domem. Powolutku sobie go „dziergam”. Pogoda jesienna nie jest sprzyjająca haftowaniu – właśnie mamy bardzo pochmurny dzień przeplatany deszczem – no i humor trochę podlejszy niż zazwyczaj.

 

Image
Początek drugiego obrazka z dużym domem.

 

 

26.10.2008  

 

          Przygotowałam dla Was opis obiecanych pasmanterii w Madrycie. Dziś część I  - Plaza de Pontejos (dział Galeria moich prac i inne ciekawostki). W drugiej części opisze niebawem dwie inne które, można odwiedzić podczas pobytu w Madrycie.

Mój drugi obrazek z Susanny powoli „robi się”.

 

 

Image
Drugi obrazek z serii.
  

 

30.10.2008     

 

         Opracowałam dla Was słownictwo związane z wyszywaniem (Przydatne w pasmanterii) i inne rzeczy. Niestety coś zaczyna się dziać z naszym komputerem i nie funkcjonuje prawidłowo. Na obecną chwilę mogę tylko umieszczać w blogach kolejne zapisy.

Na pociechę kolejny etap obrazka z różowej serii. Trzeci obrazek będzie musiał poczekać. Po zakończeniu obrazka z domkiem zaplanowałam zacząć wyszywać Santa’s Secret firmy Dimensions. Może zdążę do Bożego Narodzenia.

 

Image
Domek juz stoi - zostały do zrobienia prace wykończeniowe w domku (back stitch) oraz zrobić porzadek w ogródku (wyszyć kwiaty).

 

  

Komentarz.

 

Witaj Iza.


 


Na początku chciabym Ci podziękować za relację z wizyty w pasmanteriach,

zarówno w Valencji, jak i w Madrycie.

Zrobiłaś to tak dokładnie, że idąc za Twoimi wskazówkami można trafić do tych miejsc!

No, oczywiście, zaopatrzenie tych sklepów jest powalające.

Dlaczego w Polsce nie ma choć jednej takiej pasmanterii???

Fakt, że można zostawić tam majątek, ale przynajmniej jaki jest wybór.

A u nas co?

Pytam sie ostatnio w pasmanterii o wstążeczkę falistą,

chciałam czerwoną, nie ma, jest tylko żółta.

Pytam o tasiemkę w kratkę, jest tylko pomarańczowa.

W końcu pytam o guziki ozdobne,

taki był "wielki" wybór, że wybrałam tylko dwa.

Przykłady można mnożyć....

No, ale coż, czasem ratuje nas tutaj jakaś pasmanteria internetowa.

 

 

 

Dzięki za komentarz.

Moim celem w tych artykułach było nie tylko zamiescić opis pasmanterii

 -  równieżm jak do nich dotrzeć.

Może ktos kiedyś tam dotrze po moich wskazówkach.

Gwarantuję że nie będzie zawiedziony.

Podczas pobytu w Polsce miałam okazję odwiedzic parę sklepów

dla zakręconych takich jak my.

Byłam pod wrażeniem sklepu w Szczecinie na ul. Krzywustego

oraz w Toruniu na ul.Kopernika.

Sklepy te w porównaiu w Madryckimi to tylko fragment tego co widziałam.

W Bydgoszczy się natomiast rozczarowałam.

 

Mój komp nadal nie naprawiony więc czekają przygotowane do opublikowania rzeczy.

 

  Jeżeli chcesz coś skomentować napisz na adres chica111@gazeta.pl lub przez kontakt (z  lewej strony).  

Zmieniony ( 05.02.2010. )