Grudzień 2009 Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Iza   
30.11.2009.
 

Grudzień 2009

 

02.12.2009

 

Prezent w ramach trzeciej edycji Haftowanego Secret Pala dotarł do mnie wczoraj.

Jestem mile zaskoczona.

Wracam do domu i kątem oka widzę, że w skrzynce leży jakaś większa przesyłka.

Co to może być?

Najpierw moim oczom ukazał się adres nadawcy i pomyślałam że listonosz omyłkowo włożył przesyłkę do naszej skrzynki.

Czyżby jacyś Polacy również zamieszkiwali w naszym bloku ? – chyba od niedawna pomyślałam.

Ale po chwili moje wątpliwości się rozwiały gdy zobaczyłam adres odbiorcy – dane na kopercie były moje.

Hura ! -  pomyślałam

To do mnie -  i nagle mnie coś tknęło.

Czyżby Haftowany Secret Pal 3 dotarł już do mnie?

Po wejściu do domu torbę rzuciłam w kąt i kurtka wylądowała też sobie gdzieś.

Zabieram się od otwierania i ….

Całkiem dużo tego wszystkiego pomyślałam.

 

Image
Cała zawartośc przesyłki.

 

Oto zbliżenia rzeczy, które trafiły do moich rączek.

 

Image
Karteczka ze świątecznym elfem, zaieszka z Gwiazdorem, kartki z wyciętymi okienkami.

 

Image
Kartki z Łodzi, zestaw owocowych herbatek, sizal.

 

Image
Słodkości i kawa oraz kolorowe kartki i ozdoby które można wykorzystać do zrobienia własnoręcznie karteczek.

 

Bardzo dziękuję ofiarodawczyni. Wszystkie rzeczy są fantastyczne.

Bardzo spodobały mi się a zwłaszcza własnoręcznie wykonane świąteczne hafty.

Wszystko co nalazło się w tejże przesyłce, na pewno się przyda i będzie wykorzystane.

Bardzo dziękuję Ani – która prowadzi bloga "W miękkich kapciach " - za wspaniały prezent.

Tą kartkę ze świateczną wróżką, Ania pokazała w swoim blogu -  wykonała kartek z tymi wróżkami kilka a  jedna z nich trafiła do mnie.

Wykonana zawieszka tez jest super.

Chętnie poproszę o wzorki, bo chyba jest to jakaś kolekcja.

Jeszcze raz Dziękuję i pozdrawiam Iza N-P.

 

 

Komentarze:

02.12.2009 22:02

Iza dostałaś superową paczuszkę,

ja na swoja jeszcze czekam ...

Agnieszka MD

 

23:21

Własnie dostałam od Ani wzorki.

Jest więc szansa,że kiedyś zrobię cała kolekcję zawieszek (6 szt).

Mam nadzieję, że o do Ciebie niebawem dotrze HSP3.

Pozdrawiam Iza.

 

03.12.2009 - Ostatnie dwa wzory z aniołkami wyszyte.

 

Ostatnie dwa wzory pochodzą z gazetki jaką w dawno temu kupiłam w Belgii.

 

Image
Wzory z gazetki z 2003 roku.

 

Image
Moje wyszywanki.
Image
Moje aniołki.

 

Teraz pozostanie już tylko zamieszczenie ich na świątecznych karteczkach, wypisanie życzeń i wysłanie.

 

Komentarze:

04.12.2009 10:15

Witaj Iza,

wpadłam w zachwyt jak zobaczyłam Twoje karteczki z aniołkami!

Serio, są śliczne!

Gratuluję pomysłu i pięknego wykonania.

Poza tym widzę, że nie próżnujesz, działasz na kilku frontach ;-).

Żłobek zapowiada się pięknie.

Ja po kilku dniach niedomagań, powróciłam z nowymi siłami i pomysłami do robótek.

Wczoraj nocą skończyłam anioła!!!

Taka byłam zadowolona, że nie mogłam zasnąć :).

Teraz go wypiorę i odświeżę i dopiero pokażę na blogu.

No i będę musiała pomyśleć o ramce.

Pozdrawiam Cię cieplutko
Iwona BC.

 

Witaj !!!

Fakt - dwie robótki naraz na szczęście nie kolidują ze sobą.

Mam ciągle w pamięci, to że mam do skończenia

dwa obrazki z różowej serii.

Trochę mi to nie daje spokoju, ale kiedyś na pewno je dokończę.

Zaglądam do Cioebie i czekam na odsłonę oststeczną anioła.

Ja ostatnio też nie mogłam spać ale z zupełnie innego powodu.

Pozdrawiam Iza N-P.

 

07.12.2009  13:34

Te Aniołki są prześliczne, a wręcz zachwycające :).

 Agnieszka MD

 

 

 

06.12.2009

 

Przez ostatnie dni mój wolny czas wypełniony był „wykańczaniem” świątecznych kartek.

Niektóre z nich nie wymagają żadnych dodatków – ich wzór jest bowiem tak duży że wystarczy je przykleić do kartonu.

Co z wyszytych anielskich wzorów zrobiłam oraz podsumowanie wyszywanych kartek zobaczyć można w artykule "Anielskie kartki na Boże Narodzenie ".

 

Zrobiłyśmy też wraz z moją córką kartki z elementów które należało wyciąć z gazetki (Diana).

 

Image
Gazetka Diana i wycięte elementy.

 

Image
To już nasze karteczki.

 

W przyszłym tygodniu będą już w niektórych domach zapowiedzią nadchodzących świąt.

 

A teraz z innej beczki. Wczoraj oglądałam drugi finał programu „Mam talent”.

Wygrał Nasz faworyt -  mój i członków mojej rodziny. Mamy do tego instrumentu duży sentyment.

Uważam, że gra na akordeonie jest obok organów jednym z najtrudniejszych instrumentów do „opanowania” i grania.  Mój brat uczył się kiedyś gry na klasycznym akordeonie. Robił to chętnie i wiem ile to pracy kosztuje, a co dopiero gra na akordeonie guzikowym.

Dlatego Gratuluję z całego serca wygranej Panu Marcinowi Wyrostkowi.

 

Komentarze:

07.12.2009 13:37

Cześć.

Urocze są te Wasze karteczki :),

ja też się cieszę z wygranej Pana Marcina,

 na szczęście nie wygrali "bracia" ... strasznie mnie drażnili.

Agnieszka MD.

 

Mnie może bracia nie drażnili.

Mieli bardzo ciekawą i niespotykaną barwę głosu.

W mojej ocenie za słaby utwór wybrali na finał.

Ich pooprzedni występ by ł rewelacyjny.

W finale po prostu mnie nie powalili na kolana, 

a do akordeonu jak pisałam zawsze będę miała sentyment.

Iza N-P.

 

 

08.12.2009

 

Ostatnie dni zajęło mi przygotowywanie kartek świątecznych.

 

Niby najważniejsza część zrobiona – kartki wyszyte ale i samo naklejanie na karton oraz ich wypisywanie zajęło też sporo czasu.

 

Od ostatniego mojego posta w sprawie hafciku „Żłobek z Jezuskiem” minęło kilka dni.

 

 Znów mogłam do niego zasiąść  i teraz wygląda on tak.

 

Image
Żłobek cz IV.

 

Bardzo się cieszę, że na blogach sobótkowych dziewczyny organizują różne zabawy.

 

Zastanawiam się nad przystąpieniem do dwóch.

 

 


Komentarze:

11.12.2009 13:34

Witaj !!!

Żłobek jest coraz piękniejszy :).

Agnieszka MD

11.12.2009 20:12

Witaj Izo!!!
W końcu się zmobilizowałam i piszę.

Bardzo podobają mi się Twoje
Aniołkowe karteczki w hafcie matematycznym.

Czy mogę się uśmiechnąć o
schemacik?
Pozdrawiam Cię gorąco!!!
obsesjakasiulka

 

Dzięki za komentarz

- pierwsze koty za płoty, lody zostały przełamane.

Wysłałam Ci odpowiedź na maila.

Pozdrawiam Iza N-P. 

 

 

A teraz coś niebywałego

 

Moje refleksje pocztowo-świąteczne.

Po przeczytaniu postów w tych dwóch blogach i ja mam pewne przemyślenia.

http://xgalaktyka.blox.pl/html

http://ulciabloxpl.blox.pl/html

Choć rzadko wyjawiam swoje myśli, te Wam przedstawię.

 

Fakt 1 – od kilku lat dzięki coraz większej powszechności telefonii komórkowej oraz dostępności internetu zaczęto przekazywać sobie życzenia w formie sms’a lub emaila’a (nawet układane są specjalne wierszyki, można wysłać specjalna kartkę itp..),

 

Fakt 2 – mamy coraz mniej czasu, jesteśmy zabiegani – najczęściej używane słowa jako wytłumaczenie,

 

Fakt 3 – zauważam w Polsce postępujący zanik dobrych obyczajów.

 

Te wszystkie rzeczy składają się na obecny stan rzeczy.

 

Ja od jakiegoś czasu robię ręcznie kartki ale z roku na rok coraz mniej. Kiedyś było ich ponad 40 w tym roku aż 26.

 

Powód jest bardzo prosty.

 

Moim zdaniem jeżeli ja do kogoś wysyłam kartkę to ten ktoś, też powinien się pofatygować i ją do mnie przysłać. To jak na grzecznościowe  "Dzień Dobry" powinien odpowiedzieć "Dzień Dobry".

 

Na blogach robótkowych widać, że królują świąteczne prace w tym właśnie ręcznie robione kartki.

 

Podnosi mnie to choć trochę na duchu, że „ta grupa” osób wysyła życzenia osobiście.

 

Rozumiem też „koszty” związane z wysłaniem kartki (kartka świąteczna + znaczek), ale przecież można właśnie choć raz do roku wysłać kartkę.

 

Może dla innych nie ma to większego znaczenia – dla mnie ma.

 

Wszystko to też rozbija się o wartości i wychowanie jakie wynosimy z domu. Z czasem dochodzi do tego własne doświadczenie życiowe.

 

Mieszkając daleko od rodzinnego domu, gdzieś tam sobie w świecie, w innej kulturze na pewno nie bylibyśmy obojętni na otrzymaną kartkę.

 

W Hiszpanii nie ma zwyczaju wysyłania kartek świątecznych na taką skalę jak się to robiło (i mam nadzieję, że jednak jest to powszechniejsze niż gdzie indziej) w Polsce.

 

Można trafić na sklep, w którym kupisz świąteczna kartkę z napisem "Feliz Navidad" ale nie jest to normą.

 

Drążąc dalej temat.

 

Do niektórych osób możemy nie mieć adresu zamieszkania tylko wirtualny (emailowy). Dla mnie nie stanowi to przeszkody aby mailem poprosić o adres zamieszkania. Do tej pory nikt mi nie odmówił. 

 

Ja staram się powiadomić o swoim nowym adresie wszystkich z którymi utrzymuję kontakt (najbliższe grono), ale są te z tacy którzy nie przywiązują do tego uwagi.

 

Po co komuś z rodziny dać swój adres? Jeszcze będą może najazdy robili!

 

I na koniec takie spostrzeżenie.

 

Skoro Internet i maile opanowały świat, to czy na mail należy odpowiedzieć?

 

Rozumiem, że na jeden mail można nie odpowiedzieć.

 

Zdarza się że odpisujemy po jakimś (dłuższym)  czasie (dla mnie to zawsze odzew).

 

A co myśleć gdy wysyłasz kilka maili i ten ktoś nie raczy nawet napisać kilku zdań?

 

Można wysnuć kilka wniosków:

 

- że maile nie dochodzą,

 

- że adresat zlikwidował skrzynkę i o nowym adresie nie raczył Cię poinformować,

 

- że adresat zagląda na skrzynkę mailową bardzo rzadko, jest zabiegany i zawsze sobie obiecuje że odpisze następnym razem i w efekcie nigdy nie odpisuje,

 

- że ma cie w głębokim poważaniu i nie należy zawracać mu głowy.

 

Jednym słowem piszesz w eter…..

 

Ale jest jeden pozytyw w tym wszystkim internetowo-mailowo-świąteczno-życzeniowym zamieszaniu.

 

Dzięki Internetowi zdarza się że otrzymasz życzenia od osoby, od której dawno nie miałaś żadnych wieści lub dowiadujesz się, że pamięta o Tobie np. jakaś duża firma kosmetyczna.

 

Taki miły gest z okazji Bożego Narodzenie wysłać komuś standardowego maila ż życzeniami świątecznymi.

 

Ale zapewniam, że dopóki będę władać sprawnie długopisem będę wysyłać kartki świąteczne do bliskich mi osób (rodzina i znajomi, w tym roku do 4 koleżanek blogowych).

 

Moje wywody nie mają nikogo konkretnego na myśli, ot takie moje spostrzeżenia.

 

Pozdrawiam Iza N-P.

 

11.12.2009

 

Ukończyłam najważniejszą część żłobka – twarz Jezuska.

 

Image
Zbliżenie twarzy.

 

Teraz zastanawiam się nad jego wykończeniem.

 

W oryginalnym wzorze jest jeszcze do wyszycia niebieskie sklepienie z „gwiazdkami”.

 

Zobaczę czy je wyszyję.

 

Mam dwa powody żeby nad nimi się zastanowić.

 

Po pierwsze ostatnie dni dały mi się we znaki i czuję się bardzo zmęczona – zmienna pogoda.

 

Po drugie mam pewien pomysł jak „wykończyć” ten hafcik (o tym w następnym poście pewnie po weekendzie).

 

Teraz obrazek wypiorę i znajdę dla niego ramkę.

 

Image
Żłobek przed wypraniem.

 

Co do kartek to ich produkcję już zakończyłam.

 

Wykonałam ilość jaka była mi potrzebna.

 

Wiem obiecałam sobie że zrobię też aniołki innymi technikami ale….

 

Niestety nie mam wystarczającej ilości materiałów potrzebnych do wykonania „mojej wizji” anielskich karteczek w scrapbooking’owym stylu (np. nie mam kolorowych tuszy) a wycinać elementy z gazet jakoś mi się nie chce (mam jeszcze z dawnych czasów gazetki, które może wykorzystam w przyszłym roku).

 

Nastąpiło chyba też zmęczenie materiału – czyli mnie.

 

Komentarze:

13.12.2009 16:49


Izuś ten żłobek wyszedł cudny,

ciekawa jestem jakie masz względem niego zamiary

już nie mogę się doczekać aż nam pokarzesz efekt końcowy :).

AgnieszkaMD
 

 

15.12.2009 – raport pogodowy oraz prezentowy.

 

Przez cały weekend źle się czułam i bolała mnie głowa. W poniedziałek okazało się dlaczego. Otóż pozazdrościłam koleżankom mieszkającym w Polsce śniegu.

 

W poniedziałkowy ranek mój mąż obudził mnie słowami „ wstawaj śnieg pada”.

 

Oczywiście rozbudzona dopiero co żona, co może sobie pomyśleć o tych słowach? – uroił sobie coś i chyba żartuje, ale po chwili moja córka  przychodzi do mnie i mówi "Mamuś zobacz śnieg". Po takich słowach wstać mi trzeba było natychmiast.

 

 

Było około 7.30 rano – śnieg widać było, padał od nie dawna.

 

Drogę do przedszkola pokonywałyśmy robiąc różne plany jak to będzie po południu i co będziemy robić ze śniegu. Plany i nadziej zostały rozwiane tak szybko ja się pojawiły. Około godz. 10 śnieg przestał padać i nic z niego nie zostało. Widok na góry też nie wskazywał by biały puch zalał dokładnie okolicę. Z Magdą z Madrytu zaraz wymieniłyśmy się też meteorologicznymi informacjami, które się pokrywały.

 

Image
Widok na plac zabaw z godz. 9 rano.

 

Image
Śnieg?

 

Zostałam obdarowana prezentami przez dwie sympatyczne koleżanki Agnieszki.

 

Obie się nie znają. Mieszkają w dwóch różnych miejscach Polski i mają różne hobby.

 

Pierwszą z nich jest Agnieszka prowadząca bloga „Mój mały świat ”.

 

Przesłała mi świąteczną paczuszkę.

 

Image
Ręcznie robione rzeczy oraz słodkości cieszą moje oczy i nie tylko.

 

 

Zawsze cieszę się gdy w zawartości prezentu znajdzie się coś wykonanego ręcznie.

Kto jak kto, ale tylko druga osoba, która ma podobne hobby najlepiej doceni pracę włożoną nawet w najmniejszą pracę. A druga sprawa to to, że hobbystki robią prace zazwyczaj dla innych lub dla siebie. Inni albo to docenią, albo popatrzą i grzecznościowo podziękują i później nawet zapomną o otrzymanym prezencie. Dla mnie bardzo cenne są prace jakie otrzymałam od koleżanek hobbystek. Dziękuję wszystkim którzy postanowili obdarzyć mnie swoimi pracami. Zapewniam wszystkie są nadal w moim posiadaniu i może z nich kiedyś zrobię świąteczną choinkę.

 

A teraz pokażę Wam co otrzymałam od innej Agnieszki, koleżanki która swoich sił próbowała w innej dziedzinie i było to jej hobby.

 

Hobby, które ma nadzieję porzuciła tylko chwilowo ze względu na……

 

Z tej okazji przygotowałam dla niej specjalną wyszywaną karteczkę.

 

Image
Kartka dla koleżanki która w kwietniu będzie mamą.

 

Oto dary jakie otrzymałam.

 

Image
Kolczyki nr 1 - w moim ulubionym kolorze filetowy.

 

Image
Kolczyki nr 2 - bardzo efektownie wyglądają.

 

Image

 

Moją ulubioną biżuterią są właśnie kolczyki. Od razu założyłam jedne z nich (nr 2).

 

Dziękuję za wspaniałe prezenty Agnieszkom.

 

Czekam na kolejne, które są podobno w drodze (zostałam poinformowana mailowo że ktoś co jeszcze dla mnie przygotował).

 

P.S. dziś lub jutro będę na zakupach „czatować na ramkę do żłobka”.

 

Mam nadzieję że w kolejnym poście pokaże już hafcik w całej krasie.

 

Komentarze:

15.12.2009 18:28

  Iza kartka dla koleżanki jest niesamowita :D
fagusia

 

21.12.2009 17:05  
Mam nadzieje, ze do świąt napada Wam trochę więcej śniegu,

 u mnie jest już typowa zima :).

Kartkę dla koleżanki zrobiłaś cudną, ten bobas jest kochany.

 Cieszę się, że spodobała Ci się moja drobna paczuszka :).

 A kolczyki dostałaś superowe :). 

Agnieszka MD.
 

18.12.2009  20:01
Ależ milo zobaczyć swoja twórczość na czyjejś stronce ;))
Dzięki wielkie.

Buziaki – AgnieszkaBK.

17.12.2009

 

Anomalii pogodowych ciąg dalszy.

 

Wczoraj rano znów w drodze do przedszkola zastanawiałyśmy się z córką co to jest, co leży na ziemi. Szron? Szadź? A Może zamarznięta woda?

 

Po chwili otrzymałyśmy odpowiedź „prosto z nieba”.

 

Mianowicie zaczął padać grad. Moja córka od razu wyciągnęła ręce by go trochę złapać. Był bardzo drobny. Wreszcie jeden wpadł wprost do jej dłoni i usłyszałam „Mam granat”.

 

Więc zaczęłam wykład na temat poprawy wymowy polskiej, bowiem moja córka czasem myli lub źle odmienia wyrazy (dla mnie jest to zrozumiałe w końcu w przedszkolu na co dzień mówi po hiszpańsku i dochodzą do tego zajęcia po angielsku, starsi członkowie mojej rodziny dziwią się jak sobie może takie małe dziecko z tyloma językami poradzić). Zdarza się jej często mówić, że coś grzmi a nie brzmi (w sensie brzmi muzyka) albo zamiast mam dwie lalki mówi mam dwa lalki. Z kolei pobawić idziemy się na plac zabów. Do tej pory najtrudniej wymawia się jej wyraz zadowolona. Wychodzi coś w stylu zawodolona, a zamiast Pan Robótka – Pan Kogutka. Dla mnie są to czasem bardzo rozbawiające wyrazy. Pokazują też jak trudny do opanowania jest język polski.

 

A teraz coś z  robótkowego frontu.

 

Wczorajsze zakupy uważam za udane – udało mi się znaleźć i dobrać ramkę do wyszytego żłobka (znów chiński sklep). Wyprałam i wyprasowałam go w weekend. Czekał sobie (w sumie nie długo) aż znajdzie się w odpowiedniej oprawie. Dziś od samego rana przystąpiłam do akcji umieszczenia go w ramce.

 

Najpierw  zobaczcie zdjęcie z gazetki.

 

Tak wyglądał hafcik z oryginalnego wzoru.

 

Image
Zdjęcie z gazetki - Las Labores de Ana 170.

 

Wydaje mi się że był wyszywany na bardzo drobnej kanwie.

 

Jak pisałam wcześniej miałam inną koncepcję na zrobienie sklepienia, które w oryginale było wyszyte niebieskimi i żółtymi nićmi.

 

Poniżej zdjęcie mojej wersji.

 

Image
W mojej wersji sklepienie wycięłam z papieru.

 

Według mnie obrazek wygląda teraz równie dobrze.

 

Po oprawieniu hafciku rozpoczęłam przygotowania do kolejnej robótki. Mniej więcej w południe wyszyłam część obrazka. Jest to kolejny jeżyk – jeden już tej serii wyszyłam. Kolejny jeżyk będzie prezentem dla tej samej osóbki dla której wyszyłam poprzedniego jeżyka. Teraz będzie po prostu obrazkiem.

 

Image
Rozpoczęty tańczący jeżyk.

 

Na koniec dzisiejszego postu chcę się pochwalić kolejną przesyłką jaka do mnie dotarła do Hiszpanii z Polski.

 

Otrzymałam ją od koleżanki, która poznałam dzięki wspólnemu hobby i internetowi.

 

Od nie dawna założyła swojego bloga i pokazuje w nim swoje prace.

 

Iwona B-C z bloga „Moja wysepka ” obdarowała mnie tymi oto rzeczami.

 

Image
Dary od Iwony.

 

Dziękuję Iwonie za przesyłkę którą dla mnie przygotowała.

 

Obawiała się, czy mi się spodoba.

 

Zapewniam podoba się zwłaszcza (jak pisałam powyżej), że wśród podarunków znalazły się rzeczy własnoręcznie wykonane przez nią.

 

Doceniam wkład włożony w przygotowanie tak uroczego prezentu.

 

Komentarze:

18.12.2009  09:53

hejka, Super wyszedł Ci Jezusek i super pomysł z tym sklepieniem ;- ).

A i prezenty jak zwykle wspaniałe . 

I ciekawa jestem tego jeżyka -

pewnie już skończony,

ale poczekam na kolejną odsłonę

Magda – madziorek

12:32

Izo kochana!
Piękna jest Twoja wersja żłóbka,

a karteczka dla przyszłej mamy jest naprawdę urocza i niezwykle oryginalna

- takiej jeszcze nie widziałam.

Mój synek ma 7 lat, językiem polskim posługuje się z przerwami

na lekcje francuskiego i angielskiego,

 a i ta nagminnie zdarzają mu się takie twory jak

"dwa drzwi", "dwa spinki", "dwa lalki", czy też "musztekierowie".

Nie martw się więc, że Twoja Córcia popełnia błędy.

Poprawiaj, poprawiaj i do znudzenia poprawiaj.

W końcu pewnie zapamięta :-)
Pozdrawiam cieplutko
Agnieszka (aggaw)

 

Hej dziewczyny !

Żłobek z gazetki jaką ostatnio kupiłam od razu przypadł mi do gustu.

Wyszywanie jego nie sprawiało mi trudności.

Zmieniłam chyba w jego legendzie tylko jeden żółto-brązowy i niebieski kolor.

Tak jak pisałam wcześniej dla mnie przejęzyczenia językowe mojej córki,

 czasem są zabawne i nie przejmuję się tym za bardzo.
Choć widzę, że jak się do czegoś mój mały uparciuch przyzwyczai

 to trudno mu językowe "babole" potem wymawiać poprawnie.

Pozdrawiam Iza N-P.

22.12.2009 17:05

 Faktycznie Oliwka musi być bardzo zdolna

skoro już w tak młodym wieku uczy się trzech języków.

 Moja siostrzenica ma prawie 3 latka,

a też niekiedy przekręca wyrazy, taki urok dzieciństwa,

 a prawdę mówiąc i mi się, to niekiedy zdarza hihi.
dostałaś kolejną superową paczuszkę :).

 A Twój żłobek podoba mi się bardziej niż w oryginale :).

Agnieszka MD.

 



18.12.2009 – dementi .

 

Wczoraj w południowych wiadomościach TVP1 podano że śnieg spadł w Madrycie. Zaczęłam szukać informacji w Internecie  (najpierw na stronach polskich) i wpadłam na artykuł na Onecie.

 

http://wiadomosci.onet.pl/2682,2097544,atak_zimy_paralizuje_europe,wydarzenie_lokalne.html

 

Po jego przeczytaniu od razu napisałam od Magdy –madziorka czy widzi u siebie śnieg bo piszą, że nas zasypało (mnie nie zasypało).

 

Magda natychmiast odpisała, że chmury jakieś krążą ale śniegu ani płatka nie widzi.

 

Ale fajny kawał sobie zrobili pomyślałam a zwłaszcza napis - wytłuszczony nagłówek  „…zasypany Madryt…”.

 

Gdyby  faktycznie tak było dla Madrytczyków była by to katastrofa.  Wypadków było by co nie miara ponieważ, trzeba umieć jeździć po śniegu i mieć przede wszystkim założone zimowe opony (a przecież Madrytczycy nie kupują z reguły zimowych opon bo po co, na kilka dni lub wcale).
„Także w wielu miastach Hiszpanii na drogi wyjechały pługi śnieżne i piaskarki” – to kolejne zdanie już bardziej jest bliskie prawdy i z tym się zgodzę. Na północy kraju faktycznie pogoda różni się od tej w Madrycie.

 

Wieczorkiem jeszcze zadzwoniła znajoma mieszkająca na północ od Madrytu (przedmieścia) i też nic nie widziała. Na zachodzie stolicy też czekają na zapowiadany na weekend śnieg. 

Śnieg faktycznie popadał ale w górach i do Madrytu nie „dotarł”. Temperatury oczywiście w spadły i obecnie oscylują w granicach 0 stopni.

 

Tak więc mam przykład „rzetelnej informacji”, która upubliczniona i rozpowszechniona przez środki masowego przekazu tylko wzbudziła zamęt.

 

Jeżyka już wyszyłam i dodałam mu coś od siebie – jutro kolejny robótkowy post.