Lipiec 2010. Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Iza   
15.07.2010.

20 lipca 2010

 

Ten wpis miał być opublikowany wcześniej ale jak to na wakacjach bywa nie było czasu. Wczoraj tez już napisałam tekst. Było juz 80% ale szybko pisząc nacisnęłam nie ten klawisz i ........poszło w eter.

 

Jesteśmy na wakacjach w Polsce już od lipca. W upalne dni chłodzimy się na basenie zainstalowanym w ogródku moich rodziców. Co prawda nie są to  pełnowymiarowe olimpijskie rozmiary, ale 2x2 m w zupełności wystarczy aby się w upalne dni schłodzić.

Sąsiedzi chodzą i zagadują, ale nikt odważny się jeszcze nie znalazł by skorzystać ze wspólnych kąpieli.Mrugnięcie 

 

 

Ale zacznę od spraw jeszcze czerwcowych. Na zakończenie roku dzieci miały przygotować dla nauczycielki laurkę. Moja Oliwka przygotowałą przy mojej pomocy laurkę z  Tildą. Wychowawczyni będzie miała album od swoich wychowanków.

 

Image
Para Laura de Oliwia.

 

W czerwcu udało mi się dokończyc i wręczyć komplet wizytówek na stół.

 

Image
6 małych wizytówek. Duży haft może być kartką świąteczną lub menu.

 

Zrobiłam im zdjęcie, ale zapomniałam zrobić już wizytówkom naklejonym na karton. Pozostaje tylko Wam wyobraźnia. Sam pomysł z wizytówkami spodobał mi się i przymierzam się do zrobienia kolejnego zestawu.

 

Zaproszenia na chrzciny (które mamy już za sobą) są unikatowe i niepowtarzalne. Każde jest inne. Każde różni się od siebie, a to kolorem haftu, a to kolorem wstązki albo gołąbkami.

 

Image
Zaproszenia na chrzest.

 

Image
Tylko jedno zaproszenie było dziurkowane poziomo.

 

Gołąbki te przybyły do mnie z Polski, gdyż tego typu wyrobów w Hiszpanii brak. Mają za to inne rzeczy których z kolei brakuje w Polsce.

 

 

W domu moich rodziców czekała na mnie przesyłka od Kasi prowadzącej bloga - Obsesja Kasiulka. Kasia przygotowała dla mnie cudności w ramach zabawy podaj dalej oraz "nagrodę" za odgadnięcie nazwy wyszytej pracy. Kasia pisała do mnie o przesyłce a ja czekałam z niecierpliwością kiedy "wpadnie w moje ręce". To co ujrzałam zaskoczyło mnie pozytywnie. Moja Mama otrzymała pozowlenie (jak zwyke) na otwarcie przesyłki i  telefonicznie mi opisała jej zawartość. Chociaż lubi rękodzieło to scrapki to dla niej są ścinki. Moje oczy i ręce napawały się skarbami od Kasi na początku lipca.

Od Kasi otrzymałam:

- czekoladki - przepraszam jestem łasuchem i nie doczekały uwiecznienia na zdjęciu,

- wyszyty kwiatek,

- materiały do haftu,

- materiały do scrapbookingu.

 

Image
Hafciarskie rzeczy.

 

Image
Wyszyty kwaitek - bardzo mi się spodobał.

 

Image
Otrzymałam sporo scrapbookingowych przydasiów.

 

Dziękuję Kasi za wspaniałą paczuszkę - Kasia wszystko zapakowała do pudełka.

 

 

Na froncie robótkowym u mnie zastój - no może coś tam się dzieje ale mało znaczącego. Zaczęłam kompletować materiały na zaproszenia. Będą one wykonane dla moich rodziców z okazji ich kolejnego okragłego jubileuszu.

 

Image
Zaproszenia będą w tonacji wiśniowo-kremowej.

 

 

Z zakupów mogę wam pokazać dziurkacz jaki zakupiłam i scrapki. Obok nich leży Żniński denar - otrzymałam go od moich rodzićów.

 

Image
Dziurkacz oraz Żniński denar.

 

Moje znajome koleżanki z sieci wreszcie doczekały się wpisu - ale kiedy będzie kolejny sama nie wiem. W każdym razie wszystkim życze udanych wakacji.

 

 Komentarze:

21 lipca 2010 18:27

Bardzo podobają mi się Twoje wizytówki !

Patrząc na zdjęcie właśnie się zastanawiałam

jak chcesz je uchronić przed strzępieniem,

ale wpis wszystko wyjaśnił:)

A prezenty od Kasi super !

Bardzo jestem ciekawa tego zestawu z kołem ratunkowym:)

Jeszcze takiego nie widziałam,

a bardzo lubię morskie motywy, więc czekam na gotowy hafcik.

Zaproszenia na chrzest wyszły jak ze sklepu:)

No i widać, że Oliwka ma zdolności jak mama:)

Aniapiegucha

 

 

02.08.2010   17:22

Oj u nas jest dzisiaj tak gorąco, ze tylko marze o kąpieli nawet w takim
mniejszym baseniku :).
Laurka jest śliczna widać Oliwka idzie w ślady mamy :).
Super pomysł z tymi wizytówkami, fajnie wyglądają te skarpety :).
Zaproszeniami już się zachwycałam ale jeszcze raz z chęcią napisze,
że są prześliczne :).
Dostałaś super niespodziankę od Kasi :).
Zaproszenia dla rodziców już po samych materiałach
zapowiadają się cudnie :).

Agnieszka MD.

 

 

28.07.2010

 

Pogoda zmieniła się i na posiedzenia w domu najlepsze są robótki. Choć czasu mało (czytaj bardzo mało) zaczęłam wyszywać zaległy orazek. Chodzi o obrazek z serii różowych domków, których haftowanie zaczęłam jakiś czas temu. Wyszyłam do tej pory dwa z zaplanowanych 4 obrazków. Rozpoczęłam wyszywanie choć obok leży rozpoczęte i  niedokończone dziecko w jabłku. Do tej pory udało mi się wyszyć tyle.

 

Image
Rozpoczęte wyszywanie kolejnego domku.

 

 

Kolejną rzeczą jaką chciłabym dziś wspomnieć to rękodzieło mojego Taty. Choć jest zapalonym wędkarzem i w jego życiu były chwile kiedy to zajmował się wyrabianiem rękodzileniczych rzeczy. A były to bardzo odległe czasy - coś w stylu dawno, dawno temu.....

 

Otóż Mój Tato specjalnie dla Mojej Mamy wykonał taką oto biżuterię.

 

Image
Kolia dla mojej Mamy.

 

 

Biżuteria ta wykonana z miedzinych  i kolorowych drucików dziś jest bardzo podziwianym wyrobem można nawet nazwać "pseudo jublilerskim". Na pewno było włożone w to sporo uczucia i pracy.

 

Image
Zbliżenie wisiorka.

 

Image
Tutaj widać zbliżenie łancucha.

 

 

Tato wyrabiał również serwetki z lamówki  - "naciągane na ramie z gwoździami". Pamiętam była w naszym domu jedna taka serwetka wykonana z lamówki i kolorowych nici (możliwe że był to kordonek). A okazją do przypomnienia sobie o tych rodzinnych skarbach była moja szagierka. Przyjechała nas odwiedzić i nagle zadzwoniła do niej córka z zapytaniem czy mama kupiła jej wełnę. A że pora była już dosyć późna zakup wełny był raczej niemożliwy. Od niej dowiedzieliśmy się, że jej córka namiętnie tego lata wyrabia serwetki z wełny. Moja Mama natychmiast przejrzała domowe zasoby i znalazła worek z wełną. Szwagierka została w ten sposób wybawiona z opresji, a ja nie mogę się doczekać wizyty u nich w domu i obejrzenia "współczesnych serwetek naciąganych na ramnę z gwożdzi". Ostatnio też porządkując z Mamą szafy natknęłyśmy się na pewne skarby, o których będzie nastęnym razem.

 

Moja Oliwka chce wybrać się z Dziadkiem na wędkowanie. Do tej pory zaznajamia się z anatomią ryb i pomaga Dziadkowi przy ich skrobaniu.

 

Image
Ryby są bardzo fajne.

02.08.2010    17:22

 

Jakbyśmy tak miały 4 rączki i oczka, to mogłybyśmy robić po dwie
robótki na raz hihi :).
Naszyjnik dla Twojej mamy jest prześliczny, zdolnego masz tatę :),
już wiadomo po kim odziedziczyłaś zmysł artystyczny :).
Jak będziesz Iza u szwagierki koniecznie pokaż jej serwetki :).
Widzę, że Oliwka z wędkowaniem zaznajamia się od końca :).

Agnieszka MD.

 

 

Jeżeli chcesz coś skomentować napisz na adres chica111@gazeta.pl lub przez kontakt (z  lewej strony) – w temacie wpisz komentarz.

 

 

 

 


Zmieniony ( 04.08.2010. )